Michałówek 2016. Tenisowa oaza na polu pod Łowiczem

Do niedawna dla tenisowych amatorów możliwość wzięcia udziału w turnieju na naturalnych, trawiastych kortach pozostawała w sferze marzeń. W Polsce obiektów z tego typu kortami jest niewiele, nawierzchnia jest w utrzymaniu i głównie z tego względu brakowało u nas imprez w iście wimbledońskim klimacie. Ten sezon przyniósł pewien przełom, ponieważ za nami są dwa typowo amatorskie turnieje na kortach trawiastych w Michałówku koło Łowicza. Jeden w ramach rozgrywek Polskiej Ligi Tenisa, drugi w ramach cyklu TOPSZLEM, organizowany przez Tenis Open Polska. To właśnie w tej drugiej imprezie miałem przyjemność wziąć udział. I choć w TOPBLEDONIE – bo taka była oficjalna nazwa turnieju – zagrałem tylko jeden mecz, to stwierdzam: było warto! I polecam każdemu, bo gry na naturalnej trawie nie da się porównać z grą na żadnej innej nawierzchni!

O obiekcie Michałówek 2016 posiadającym trawiaste korty słyszałem już kilka lat temu. Głównie dzięki czołowym polskim tenisistom, którzy wybierali to miejsce do przygotowań przed startem sezonu na kortach trawiastych w zawodowym tourze. Później mignęły gdzieś zdjęcia z amatorskich turniejów, ale wyłącznie dla lekarzy. Kiedy w czerwcu tego roku w kalendarzu rozgrywek SiA Polskiego Związku Tenisowego zobaczyłem TOPBLEDON wiedziałem, że chcę wziąć w nim udział. Tym bardziej, że udało się zorganizować trudno dostępne w naszym kraju specjalne buty tenisowe na trawę. Nie zrażał mnie nawet fakt, że do tego momentu w 2021 roku nie rozegrałem ani jednego (!) meczu na punkty. Ostatecznie stanęło na tym, że jadąc do Michałówka miałem za sobą jeden, w dodatku przegrany pojedynek.

Jak się później okazało, był to najmniejszy problem całego wyjazdu. Tuż przed planowaną podróżą nawalił samochód. Na organizację zastępczego czasu było za mało. Pogodzony z losem zgłosiłem przedstawicielom turnieju swoją nieobecność i skupiłem się już tylko na tym, jak za kilka dni dotrzeć wraz z żoną i synkiem do Trójmiasta, gdzie mieliśmy zaplanowany urlop. Michałówek miał być ciekawym, ale jednak „tylko” przystankiem w naszej drodze. Słoneczny i upalny dzień w Lublinie nie pozwolił mi ani przez chwilę pomyśleć, że w Michałówku pogoda może być diametralnie inna i pokrzyżować organizatorom turniejowe plany. Wszystko zmienił przedpołudniowy telefon od znajomego, który również na turniej się wybierał. „Wiesz co się dzieje teraz w Michałówku? Od rana leje, mecze przeniesione na sobotę”. Zwrot akcji, nadzieja na odkręcenie wszystkiego i szansa na zagranie na tej cholernej trawie, na której nigdy wcześniej nie grałem. Udało się. Zorganizować samochód, dojechać i zagrać mecz w sobotę.

Po ulewnym piątku, w sobotę w Michałówku aura może nie rozpieszczała, ale była na tyle łaskawa, że pozwoliła rozpocząć rywalizację. Na miejscu dało się jednak słyszeć głosy mówiące o tym, że ten turniej w tych warunkach nie powinien być rozgrywany. Korty były wilgotne, miejscami grząskie i śliskie. Niektóre zresztą nie nadawały się do gry. Z każdą kolejną godziną sytuacja się poprawiała, a turniej nabierał rozpędu. Jeśli chodzi o moje wrażenia z gry, to mimo panujących warunków, jednej (ale konkretnej) zaliczonej gleby – pozytywne. Szybkość piłki po uderzeniu czy jej niski kozioł po kontakcie z podłożem nabrały dla mnie nowego znaczenia. Znana od lat teoria dotycząca gry na trawie w końcu została zweryfikowana z praktyką.

Ostatecznie tylko urwałem rywalowi kilka gemów i na jednym meczu zakończyłem udział w TOPBLEDONIE 2021. Michałówek 2016 będzie kojarzył mi się jednak bardzo przyjemnie. Gra na trawie może dawać wiele przyjemności, zwłaszcza w takich okolicznościach przyrody. Korty są położone w środku… pola, z dala od cywilizacji. Dookoła wszechobecna zieleń, na kortach pachnąca trawa i ten specyficzny dźwięk odbijanej piłki komponujący się z nieustającym śpiewem ptaków. Podczas turnieju zazwyczaj trudno skupić się na tak prozaicznych rzeczach, lecz kiedy na co dzień gra się na kortach zamkniętych lub półotwartych, takie miejsce jak Michałówek 2016 robi wrażenie. Na mnie zrobił bardzo duże i chętnie jeszcze tam wrócę.

MARCIN MICHALEWSKI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s