Damian Fejkiel, autor „Przewaga: TY“: Wydanie książki było jednym z marzeń

dnia

Jesienią ubiegłego roku na rynku pojawiła się książka tenisowa. „Przewaga: TY“, której recenzję możecie znaleźć TUTAJ. Teraz na blogu tenisowym czas na rozmowę z autorem książki. Damian Fejkiel mówi o tym, jak przyjęła się ona wśród czytelników oraz o prowadzonych przez siebie projektach w Krakowie.

– Jakiś czas temu premierę miała Twoja książka „Przewaga: TY“, która jest pozycją obowiązkową dla początkujących osób grających w tenisa. Jesteś zadowolony z tego, jak została przyjęta?

– Prawdę mówiąc, nie wiedziałem czego się spodziewać. Wiedziałem natomiast, że zawarta w książce wiedza będzie stanowić mocny fundament pod grę każdego gracza liczącego na coś więcej niż przeciętny tenis. Otrzymuję wiele wiadomości e-mailowych od zadowolonych czytelników, którzy podkreślają fakt braku dostępności podobnych publikacji na polskim rynku wydawniczym, skąd też zrodził się pomysł na napisanie książki „Przewaga: Ty“.

– Rozmawiałeś na temat książki z różnymi osobami, otrzymałeś opinie na jej temat. Czy teraz jest coś, co być udoskonalił lub poprawił czy to na tyle dopracowana pozycja, że nic byś w niej nie zmienił?

– Nie mogę powiedzieć, że jest to finalna wersja książki. Mimo że napisanie jej kosztowało mnie wiele wysiłku, zarwanych nocy oraz walki ze sprzętem, zawsze znajdzie się coś co można ulepszyć, bądź poprawić, jak chociażby mała pomyłka z Raonicem. Na szczęście Twoje uważne oko recenzenta wychwyciło ten błąd za co jestem ci bardzo wdzięczny. (więcej na ten temat znajdziecie TUTAJ)

Chciałbym, aby ta publikacja była produktem „od graczy dla graczy“, dlatego jestem otwarty na dyskusję z czytelnikami. Jeśli coś zostało niedopowiedziane lub zabrakło omówienia ważnych kwestii, chętnie uzupełnię książkę o kilka dodatkowych rozdziałów, które to zostaną rozesłane za darmo drogą mailową do wszystkich którzy zakupili książkę. Uważam jednak, że mimo kilku błędów, wydanie jej w takiej formie było słusznym krokiem, ponieważ wielu z nas w obawie o krytykę lub w pościgu za perfekcją w ogóle, nie decyduje się na spełnianie swoich marzeń. A wydanie książki było jednym z moich, które udało się zrealizować.

– Ci, którzy czytali książkę, zapewne wiedzą, że jesteś założycielem ciekawego projektu o nazwie Arka Jordan. W tej nazwie jest jakieś ukryte przesłanie?

– Tak naprawdę nazwa ta, jak wiele innych, wzięła się z totalnego przypadku. Otóż w trakcie meczu Pucharu Federacji Polska – Rosja w 2015 roku, który odbywał się w Krakowie, mieliśmy przygotowany transparent „Park Jordana pozdrawia“ stworzony z pojedynczych liter. Za którymś razem pomyliliśmy się w układaniu liter i zamiast „Park Jordana pozdrawia“ otrzymaliśmy „Arka Jordan pozdarwia“. Kolejnego dnia zauważyłem na jednym z portali internetowych zdjęcie uchwycone przez fotoreportera przedstawiające owy błąd i cóż… tak już zostało.

– Wraz z innymi trenerami oferujecie nie tylko tradycyjną naukę gry w tenisa, ale również chociażby wideo analizę uderzeń. Skąd wziął się na to pomysł?

– Pomysł wziął się z praktyki trenerskiej. Bardzo często zdarza się, że adept sztuki tenisa po demonstracji danego uderzenia, nie jest w stanie poprawnie go powtórzyć . Jest to dosyć powszechne i normalne. Niekiedy jednak, graczom wydaje się, że to co pokazali niczym nie różni się od zademonstrowanego uderzenia, a jako że kamera nie kłamie – można to natychmiastowo zweryfikować. Poza tym kamera daje możliwość porównania swojej techniki ze sobą z przeszłości, co pomaga mierzyć efekty i działa motywująco. Widok własnej gry zazwyczaj powoduje mieszane uczucia w grającym i jest impulsem do zmian.

– Powiedz coś więcej o Waszych analizach.

– Analiza oferowana przez nas, to narzędzie mające za zadanie pomóc osobom, które nie mogą sobie pozwolić na grę z trenerem lub spotykają się na sesjach zbyt rzadko, tudzież są samoukami. Wiedza niepraktykowana zanika – my pokazujemy czarno na białym, co jest nie tak i jak można zrobić to lepiej. Wszystko jest udokumentowane, dzięki czemu po wdrożeniu jednej poprawki, można przystąpić do dalszej poprawy techniki skupiając się na jej innym elemencie.

Oczywiście można samemu kręcić krótkie filmiki i analizować je, do czego zresztą gorąco zachecam, ale nie daje to gwarancji, że wyłapiemy wszystkie błędy i zabierzemy się za ich poprawę w odpowiedniej kolejności. Jest to bardzo ważne, gdyż nawet kiedy poprawimy dany aspekt techniczny, to niekoniecznie może przełożyć się on na naszą grę. Będziemy co prawda „ładniej“ grać, ale w dalszym ciągu jakość naszych piłek i efekt końcowy rozgrywek pozostaną niezmienne.

– Jak duże jest zainteresowanie usługami typu wideo analiza uderzeń?

– Obecnie, prawdopodobnie ze względu na ten okres roku, niewielkie. Myślę, że wiele osób nie zdaje sobie jeszcze sprawę z potęgi tego narzędzia. Ja doświadczyłem jej na sobie i jestem gorącym zwolennikiem tej metody. Myślę, że z czasem pojawi się większe zainteresowanie. Jako, że temat jest świeży – potrzeba prawdopodobnie podnieść świadomość tenisistów poprzez edukację, co jest główną misją Arki Jordan.

– Arka Jordan udostępnia na swoim kanale na YouTube różnego rodzaju materiały wideo, zarówno te dotyczące techniki uderzeń, jak i te związane z taktyką. Sporo czasu poświęcasz na stworzenie jednego filmu? Jak dużo osób jest zaangażowanych w tworzenie tych rzeczy?

– Zazwyczaj produkcją od A do Z zajmuję się sam, ale oczywiście zdarza się, że potrzebuję pomocnika po drugiej stronie kortu lub do chociażby operowania kamerą i wówczas działamy wspólnie. Samo kręcenie to pestka. Proces montażu, edycja i dogrywanie komentarzy to prawdopodobnie 80 procent pracy potrzebnej do wykonania. Montaż, w zależności od skomplikowania i długości materiału, potrafi zająć od kilku godzin do nawet kilku dni. Za kilkuminutowym filmem kryje się czasem cały dzień spędzony przed komputerem…

Ja staram się iść na pewien kompromis. Moje filmy nie kładą wizualnie na kolana, ale spełniają jakieś minimalne kryteria. Są za to konkretne i rzeczowe. Czas przeznaczony na potencjalne wizualne fajerwerki wolę spędzić, albo na korcie, albo pogłębiając swoją wiedzę trenerską.

– Można spodziewać się jakichś nowych, niekonwencjonalnych pomysłów z Twojej strony w najbliższym czasie?

– Tak. Prawdopodobnie w połowie przyszłego roku pojawi się coś, czego jeszcze nie było i co potencjalnie może przyczynić się do małego przewrotu w branży trenerskiej, by nie powiedziec nawet mini-rewolucji. To moje ciche marzenie. Projekt ten będzie jednak wymagał ode mnie sporych nakładów finansowych i ciężkiej pracy, ale jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z założeniami, to otrzymamy coś bardzo fajnego i przydatnego zarówno graczom i pasjonatom tenisa, jak i trenerom.

ROZMAWIAŁ MM

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s