Bitwa o koronę Flushing Meadows

Novak Djoković i Rafael Nadal zmierzą się w poniedziałkowym finale US Open 2013. Pojedynek Serba i Hiszpana będzie już ich 36. meczem w rozgrywkach ATP, a 37. licząc również spotkania Davis Cup. Co ciekawe, obaj panowie już dwukrotnie rywalizowali ze sobą w finale US Open. Miało to miejsce w 2010 i 2011 roku. Za pierwszym razem triumfował Nadal, ale w kolejnej batalii musiał już uznać wyższość rywala. W bezpośrednich spotkaniach zdecydowanie prowadzi jednak Hiszpan, który zwyciężał 21 razy, przy 15 triumfach lidera światowego rankingu. Według kibiców i tenisowych ekspertów, dzisiaj w nocy polskiego czasu gracz z Majorki jeszcze polepszy ten bilans i sięgnie po swój trzynasty wielkoszlemowy tytuł. Wszystko dlatego, że „Rafa” na Flushing Meadows prezentuje genialną formę, co potwierdza zresztą fakt, iż do finału dotarł bez straty seta. Co więcej, do półfinałowego meczu z Richardem Gasquetem hiszpański wojownik mógł szczycić się, że w tegorocznej imprezie nie został przełamany. Ostatecznie Francuzowi udało się dokonać tej sztuki, ale w przekroju całego meczu i tak był tylko tłem tego półfinału. Djoković w Nowym Jorku tak dobrze, jak Nadal sobie nie radzi. I do tego spędził na korcie znacznie więcej czasu od swojego dzisiejszego rywala.

Jeżeli ktoś liczył na to, że tegoroczny US Open będzie turniejem wielkich niespodzianek, to musiał obejść się smakiem. Wszystko dlatego, że główni faworyci nie zawiedli. W rywalizacji kobiet w finale znalazły się dwie najwyżej rozstawione zawodniczki: Serena Williams i Wiktoria Azarenka. Od początku zdecydowanie większe szanse na tytuł dawano reprezentantce gospodarzy i minionej nocy potwierdziła ona wysoką dyspozycję, pokonując Białorusinkę 7:5, 6:7, 6:1. Dla doświadczonej Amerykanki jest to już siedemnasty wielkoszlemowy tytuł w karierze, a piąty wywalczony na kortach Flushing Meadows. Co ciekawe, przed rokiem skład kobiecego finału był taki sam i wtedy również w trzech setach triumfowała Williams. Ten fakt tylko potwierdza dominację 32-letniej zawodniczki w tourze.

Skład finału turnieju męskiego również nie jest zaskoczeniem, gdyż podobnie jak w przypadku kobiet, znalazły się tam dwie czołowe rakiety świata. Djoković jest w imprezie rozstawiony z jedynką, z kolei Nadal to turniejowa dwójka. Hiszpan przez turniej mknie, jak burza, jest w zasadzie poza zasięgiem rywali. Na Flushing Meadows odprawił kolejno: Ryana Harrisona, Rogeiro Dutra-Silvę, Ivana Dodiga, Philippa Kohlschreibera, Richarda Gasqueta i Tommyego Robredo. Żaden z wymienionych graczy nie był w stanie „urwać” Nadalowi choćby seta. Wydawało się, że zawodnikiem, który może sprawić mu problemy będzie jego rodak Robredo, który w efektowny sposób wyeliminował z turnieju Rogerea Federera, ale Nadal nie pozostawił złudzeń. Porównując spotkania Robredo z Federerem i Nadalem można dostrzec, jak wielka różnica dzieli obecnie Szwajcara i „Rafę”, którzy jeszcze nie tak dawno toczyli ze sobą epickie batalie o wielkoszlemowe trofea. Teraz bardziej zaawansowany wiekowo Federer wyraźnie spuścił z tonu, a Hiszpan wkracza w najlepszy wiek dla zawodowego sportowca. Ma 27 lat i w opinii tenisowych ekspertów, jeszcze nigdy nie był w tak dobrej i równiej formie. Podczas półfinału z Gasquetem znany tenisowy trener, Brad Gilbert komplementował grę Hiszpana. – „Rafa” cały czas świetnie pracuje na nogach. W trudnych, wietrznych warunkach jego rywale grający jednoręcznym backhandem mają wielkie problemy z odgrywaniem mocno rotowanych piłek – mówił. Dzisiaj z Djokoviciem tak łatwo, jak z innymi rywalami już nie będzie. Po pierwsze dlatego, że Serb to urodzony wojownik, znany z tego, że nigdy nie odpuszcza. A po drugie akurat on gra oburęczny backhand, co teoretycznie w konfrontacji z Nadalem w specyficznych nowojorskich warunkach wydaje się być ważnym atutem.

Wygranie US Open to nie tylko prestiż, ale również wielkie pieniądze. Szczególnie w tym roku, kiedy pula nagród w stosunku do roku ubiegłego została podniesiona o blisko 10 milionów dolarów i wynosi dokladnie 34,3 mln dol. Serena Williams za triumf w imprezie wzbogaciła się o 3,6 miliona dolarów, z czego milion stanowi bonus za wygranie US Open Series – cyklu turniejów poprzedzających wielkoszlemową imprezę. W regulaminie istnieje zapis, że zwycięzcy cyklu i turnieju wielkoszlemowego przysługuje bonus w kwocie miliona dolarów. Przed szansą wzbogacenia się o taką kwotę staje również Nadal, który triumfował w cyklu męskim. Jeśli z kolei finał wygra Djoković, to na jego konto wpłynie „tylko” kwota podstawowa – 2,6 miliona dolarów. Według bukmacherów, większe szanse na triumf ma Hiszpan. Za jego zwycięstwo za każdą postawioną złotówkę otrzymamy 1,60zł. W przypadku zwycięstwa Serba można zarobić 2,10zł. Sami zawodnicy – jak to zwykle bywa – przed rywalizacją wypowiadają się bardzo spokojnie. Królują wzajemne pochwały na temat gry. „Rafa” stwierdził, że jest przekonany, że w poniedziałek czeka go najtrudniejszy mecz turnieju. – Nasze spotkania zawsze są pełne emocji. Rywalizujemy na naprawdę wysokim poziomie, zawsze gramy długie wymiany, a wyrównana walka jest praktycznie w każdym gemie. Wiem, że finał będzie trudny dla obu z nas – powiedział Nadal. W tenisie  wskazywanie faworyta w potyczkach dwóch klasowych zawodników jest bardzo trudne. Mimo że większość stawia na triumf Nadala, to w poniedziałkowy wieczór polskiego czasu sprawy mogą nabrać niespodziewanych obrotów. Wiele zależeć będzie od dyspozycji dnia. Na teraz pewne jest tylko to, że czekają nas spore emocje i dawka tenisa na najwyższym poziomie. Jak zwykle zresztą w przypadku rywalizacji obu zawodników.

MARCIN MICHALEWSKI/SPORTKLUB.PL

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s