Tenis wielkich pieniędzy

O tym, że w dzisiejszych czasach zawodowym sportem żądzą ogromne pieniądze chyba już nikogo nie trzeba przekonywać. Kiedy spoglądamy na kwoty jakie wykładają sponsorzy, ile kluby piłkarskie są w stanie wydać na kupno jakiegoś zawodnika oraz jak sowicie wynagradzani są sami piłkarze, to uświadamiamy sobie, że sport kręci się wokół pieniędzy. Oczywiście nie każda dyscyplina, ale piłka nożna, golf czy tenis ziemny zdecydowanie tak. I właśnie zarobkom tenisistów i tenisistek postanowiłem się przyjrzeć bliżej. W tym sezonie osobą, która na tenisowych kortach zarobiła najwięcej jest Hiszpan Rafael Nadal. Mimo że triumfator Rolanda Garrosa rozpoczął ten sezon dopiero w lutym (nie wystartował m.in. w Australian Open), to i tak zainkasował ponad 5 milionów dolarów i pod względem zarobków wyprzedził Novaka Djokovicia czy Rogera Federera. U pań bez niespodzianek. Na czele, podobnie jak w rankingu WTA, znajduje się Serena Williams. Doświadczona Amerykanka na półmetku sezonu może pochwalić się dochodem ponad 4,5 miliona dolarów z samej gry i jest zdecydowaną liderką w zestawieniu najlepiej zarabiających zawodniczek w historii tenisa.

Zanim zacznę operować konkretnymi liczbami muszę wspomnieć o małej wojnie, jaką pomiędzy tenisistami a tenisistkami wywołał właśnie temat zarobków. Większość panów twierdzi, że aktualnie system wynagradzania zawodników i zawodniczek za występy w turniejach wielkoszlemowych nie jest adekwatny do wkładanej pracy. Mówiąc prościej, panom nie podoba się, że panie za swoją grę otrzymują takie same pieniądze, jak oni, mimo że spędzają na korcie mniej czasu. Patrząc na rywalizacje kobiet i mężczyzn trudno nie zgodzić się z takim argumentem. Już sam fakt, iż mężczyźni w Wielkim Szlemie rywalizują do trzech wygranych setów – a nie do dwóch, jak to ma miejsce w przypadku kobiet – stawia sprawę jasno. Do tego można jeszcze dodać widowiskowość spotkań. W przypadku rywalizacji pań często można spotkać się z negatywnymi opiniami dotyczącymi atrakcyjności i poziomu ich meczów. Zupełnie inaczej jest w grze męskiej. Na największych imprezach kwintesencję stanowią długie, trwające po kilka godzin pięciosetowe pojedynki na wyniszczenie. Tak naprawdę nikt nie wyobraża sobie, aby kobiety wzorem rywalizacji mężczyzn również miały grać do trzech wygranych setów. Powód jest prosty – niewystarczająca wytrzymałość fizyczna. Chyba wszyscy zdają sobie z tego sprawę i dlatego nikt nie stara się o to, aby ten ekstremalny pomysł został wcielony w życie.

Tenisiści postanowili więc poruszyć temat finansowego równouprawnienia kobiet i mężczyzn z innej strony. Po prostu stwierdzili, że ich praca jest znacznie dłuższa i w efekcie cięższa od tej, którą wykonują panie i dlatego nie zgadzają się z aktualnym systemem wynagrodzeń obowiązującym w imprezach wielkoszlemowych. Najbardziej aktywnym zawodnikiem w tej sprawie okazał się Francuz Gilles Simon, który w ubiegłym roku publicznie, bez ogródek stwierdził, że kobiety nie powinny zarabiać tyle, co oni. Jego słowa spotkały się z ostrą reakcją czołowych postaci kobiecego touru, z Marią Szarapową na czele. „Nie liczyłam dokładnie, ale gołym okiem widać, że moje mecze ogląda więcej widzów niż jego. To nasza praca, wkładamy w nią sto procent wysiłku, tak samo jak mężczyźni, i chcemy dostać za nią taką samą zapłatę” – powiedziała piękna Rosjanka i dodała: „Tenisowe równouprawnienie było naprawdę dużym wyzwaniem. Na początku nikt nam nie kibicował. Minęło kilka lat, zanim udało się to osiągnąć. Jesteśmy bardzo dumne z tego, co osiągnęłyśmy. Zamierzamy kontynuować tę drogę”. Koleżankę z kortów poparła Serena Williams, która postanowiła zażartować sobie z Simona, stwierdzeniem: „Szarapowa jest bardziej gorąca od Simona”. Walka na bardziej lub mniej poważne argumenty miała miejsce rok temu. Od tamtego czasu nie wydarzyło się jednak nic, co wskazywałoby, że w najbliższym czasie system wynagradzania kobiet i mężczyzn w turniejach Wielkiego Szlema ulegnie zmianie. Tym bardziej, że gdyby ktoś jednak zdecydował się na obniżenie zarobków pań względem panów, to wywołałoby ogólnoświatową burzę dotyczącą równouprawnienia. A tego na pewno nikt by nie chciał. Dlatego w tegorocznych Australian Open i Roland Garros kobiety i mężczyźni walczyli o takie same kwoty. I to nie zmieni się ani na zbliżającym się wielkimi krokami Wimbledonie ani w ostatnim wielkoszlemowym turnieju w roku – US Open.

W połowie tego sezonu największym dochodem z samej gry może pochwalić się Rafael Nadal, na którego konto wpłynęło dokładnie 5 678 637 dolarów amerykańskich. Na kolejnych miejscach znaleźli się triumfator Australian Open 2013, Novak Djoković (4 517 677 dol.) i finalista French Open 2013, David Ferrer (2 464 619 dol.). Roger Federer, który przyzwyczaił nas do tego, że znajduje się w TOP3 najlepiej zarabiających graczy aktualnie plasuje się na piątym miejscu z dorobkiem 1 384 057 dol. Spośród kobiet najwięcej w tym sezonie zarobiła młodsza z sióstr Williams – Serena (4 591 603 dol.). Na drugim miejscu znajduje się Białorusinka Wiktoria Azarenka (3 714 651 dol.), a na trzecim Maria Szarapowa (3 472 546 dol.). Jak na tle najlepiej zarabiających tenisistów i tenisistek wypadają Polacy? Panowie dosyć mizernie. Jerzy Janowicz zarobił 493 429 dolarów, co daje mu 29. miejsce w zestawieniu. Dużo dalej, bo na 58. lokacie znajduje się Łukasz Kubot, który wzbogacił się o 296 499 dolarów. Jeśli chodzi o nasze panie, to Agnieszka Radwańska niedawno przekroczyła barierę miliona dolarów zarobionych w tym roku. Do tej pory na jej konto za turniejowe występy wpłynęło dokładnie 1 052 703 dol. Z kolei jej siostra Urszula zarobiła 229 641 dol. Przedstawione liczby tylko potwierdzają, że tenis to dyscyplina wielkich pieniędzy i kryzys się jej nie ima. Jeszcze większe wrażenie robią natomiast zestawienia najlepiej zarabiających zawodników i zawodniczek w historii. Zdecydowanie najwięcej pieniędzy z tenisowych kortów „podniósł” Roger Federer, który od rozpoczęcia kariery, czyli od 1998 roku zarobił ponad 77 milionów dolarów!

Najlepiej zarabiający tenisiści w historii:

1. Roger Federer – 77 398 835 dol.

2. Rafael Nadal – 55 740 464 dol.

3. Novak Djoković – 50 204 175 dol.

4. Pete Sampras – 43 280 489 dol.

5. Andre Agassi – 31 152 975 dol.

6. Andy Murray – 27 216 143 dol.

7. Boris Becker – 25 080 956 dol.

8. Yevgeny Kafelnikow – 23 883 797 dol.

9. Ivan Lendl – 21 262 417 dol.

10. Andy Roddick – 20 637 390 dol.

Najlepiej zarabiające tenisistki w historii:

1. Serena Williams – 46 419 659 dol.

2. Venus Williams – 28 700 842 dol.

3. Maria Szarapowa – 26 624 169 dol.

4. Kim Clijsters – 24 442 340 dol.

5. Lindsay Davenport – 22 166 338 dol.

6. Stefi Graff – 21 895 277 dol.

7. Martina Navratilova – 21 626 089 dol.

8. Justine Henin – 20 863 335 dol.

9. Wiktoria Azarenka – 20 571 928 dol.

10. Martina Hingis – 20 130 657 dol.

21. Agnieszka Radwańska – 12 104 380

MARCIN MICHALEWSKI/SPORTKLUB.PL

Twitter: @m_michalewski

Reklamy

Jeden komentarz Dodaj własny

  1. Fil pisze:

    Francuz Gilles Simon,jak pies ogrodnika sobie daje innym już nie.
    Tenis ziemny dla słabej płci jest bardzo ciężki i tutaj słowa że zarabiają tyle samo co mężczyźni są nie na miejscu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s